
Mam szesnaście lat, więc chyba posiadam jeszcze trochę czasu, aby się do tego przygotować ;)
Oto, co jest głównym powodem mojego pojawienia się tu... proszę o Wasze opinie:
I
Kiedy byłam mała, marzyłam, by zamieszkać na
chmurce. Nie zdawałam sobie jeszcze wtedy sprawy, że jest to po prostu para
wodna. Oczyma wyobraźni widziałam siebie leżącą na jednej z perłowo białych
owieczek, zawieszonych na błękicie nieba i spoglądającą ze wzruszeniem na
piękny świat. W dłoniach czułam rozkoszną miękkość i delikatność mojego
podniebnego baranka. Sama nie wiem, czy było mi wtedy łatwiej niż teraz…choć
ludzie mówią, że było.
Od tamtego czasu, trwam w dość oryginalnym
postanowieniu, a mianowicie: do końca życia pozostać dzieckiem. Z pewnością
jest to niecodzienne marzenie, gdyż koniec końców każdy z nas stanie się
dorosłym człowiekiem. Zastanawialiście się kiedyś, co oznacza „dorosnąć”? Myśl,
że z dniem osiemnastych urodzin ni stąd ni zowąd staniemy się dojrzali,
oczywiście jest błędna.
To trudne pytanie. Dość często zadawałam je
dorosłym, którzy wydawali mi się najbardziej dojrzali. Wszyscy oni patrzyli na
mnie ze zdziwieniem lub odpowiadali bardzo niemądrze, przez co tracili w moich
oczach autorytet, a także przekonanie, iż są dojrzali.
Pewnego dnia zadałam to pytanie mojej babci.
Uważałam ją za bardzo ciepłą i wrażliwą osobę, aczkolwiek potrafiła być surowa.
Niejednokrotnie widziałam jak się złości, a nawet płacze. Ciężko chorowała.
Trudno jej się było pogodzić z tym , że nie może dać nam z siebie tak wiele,
jak niegdyś. W końcu znalazła w sobie nakłady pokory, które sprawiły, że
pogodziła się ze swoim stanem.
Babcia leżała w łóżku. Nie było to dla mnie
szokiem, gdyż od kilku miesięcy widywałam ją już tylko na posłaniu. Przyniosłam
książkę, po którą wybrałam się wcześniej do biblioteki. Czytałam głośno. Babcia
mówiła, że mój głos ją uspokaja. Kiedy skończyłam trzeci z kolei rozdział, spostrzegłam,
że babcia śpi. Na początku byłam nadąsana, lecz potem, gdy spojrzałam na jej
zamknięte powieki i usłyszałam jej równomierny oddech, poczułam kojące ciepło w
sercu. Nie potrafię tego opisać. Wydaję mi się, że coś takiego można poczuć
wyłącznie wtedy, gdy się kogoś bardzo kocha.
- Babciu, co to znaczy „dorosnąć”? – spytałam
szeptem i odgarnęłam kosmyk siwych włosów, który spłynął jej na policzek.
- To pytanie od dłuższego czasu cię zamęcza, mam
rację? – powiedziała babcia, a ja aż wzdrygnęłam się ze zdziwienia. Nieźle mnie
przestraszyła. W odpowiedzi kiwnęłam głową.
- To nie jest łatwe. Wiele ludzi wchodzi w
świat dorosłych, nie mając o nim pojęcia. – powiedziała.
- A ty?
- Ja też. Ale udało mi się odnaleźć, to czego
szukałam. Odpowiedź.
- Babciu?
- Tak?
- A powiesz mi?
- Następnym razem, surykatko.
- Dobrze, ale obiecaj.
- Obiecuję.
W następnym tygodniu, mama wzięła nadgodziny, a
tata pracował na nocną zmianę, zatem nie udało mi się odwiedzić babci ani razu. Wtedy odeszła. Zmarła. Czułam się, jakbym
straciła część siebie lub ważny kawałek swojego życia. Dziecko nie rozumie. Dziecko
czuje.
Nie mówiono mi, ze babcia wyjechała gdzieś
daleko i w najbliższym czasie jej nie ujrzę. I tak bym w to nie uwierzyła. Ona
by nas nie zostawiła.
Babcia umarła. Nie rozumiałam, co to oznacza,
ale byłam świadoma, że już jej nigdy nie zobaczę. Przynajmniej nie tu i nie
teraz. Wielokrotnie przywoływałam w myślach jej twarz. Tak, to była twarz
dojrzałego człowieka.
To prolog do "książki", którą sobie po cichu piszę ;)
Gosia ;*
Gosia ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz